środa, 30 lipca 2014

Mały Widzewiak

Los tak chciał że zostałam żoną kibica Widzewa. Oczywiście syn nasz z góry również został uznany za kibica.

Jako, że w weekend było święto Łodzi klub otworzył swój jeszcze stary stadion dla kibiców co by dzieci miały radochę i mogły pograć sobie w piłkę na prawdziwej murawie.

Gdy tylko mój luby się o tym dowiedział to spakował aparat, kazał Jaska w bodziaki widzewskie ubierać i zabrał nas na wycieczkę "krajoznawczą" po stadionie.





Taka, proszę Was bardzo sytuacja:)

2 komentarze:

  1. Bez dwóch zdań fajna przygoda :) Bez dwóch zdań dobrze żę Widzew :D

    OdpowiedzUsuń