piątek, 27 czerwca 2014

Jestem złą matką

Czy to że nie kocham swojego Boba 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu świadczy o mnie że jestem złą wyrodną matką?

Czy to że tracę cierpliwość, gdy po nieprzespanej nocy, Bob robi rano karczemną awanturę, jest grzechem?

Czy to że będąc na granicy wszystkiego - zmęczenia, cierpliwości i w ogóle - krzyknę na Johna, stawia mnie w złym świetle?

Czy to że gniotą mnie wyrzuty sumienia, po każdym uniesieniu głosu, po każdym "kurwa Jasiek", nie jest wystarczającą pokutą za grzech zniecierpliwienia?

Czy On będzie to kiedyś pamiętał? Czy może teraz zamiast obdarzać mnie słodkim uśmiechem będzie się mnie bał?

Siedzę i patrzę jak śpi po tej wielkiej awanti, i mam do siebie ogromny żal za to że nie zagryzłam zębów. Dałam się ponieść nerwom, chociaż obiecywałam sobie że nigdy do tego nie dopuszczę.

Bycie matką 24/7 nie jest zawsze kolorową sielanką.

Nie jestem rozpieszczoną księżniczką i nie miałam życia usłanego płatkami róż, jednak uważam że macierzyństwo to prawie najcięższe wyzwanie przed jakim do tej pory stałam (poza chorobą taty). Więc jeśli ktoś chciałby mi oznajmić że jestem rozpuszczona jak dziadowski bicz to odpowiadam że nie jestem. Szkołę życia przeszłam,a i tak bycie matką jest dla mnie wyczerpujące.

Dla pokrzepienia sumienia dodam, że przeprosiłam Jasia. Płakałam, przepraszałam i całowałam, i bujałam do momentu aż słodko nie zasnął w moich ramionach. Byłam spokojna i cierpliwa. 

Zasnął, więc może nie będzie mnie nienawidził do końca życia?

6 komentarzy:

  1. Bo macierzyństwo to nie jest sielanka. Teraz jesteś odpowiedzialna za małego człowieka i nic już nie jest takie samo, jak było. Dzieci dają nam popalić, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Nie jesteś złą matką, każda coś sobie wyrzuca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest trudniej niż się spodziewałam

      Usuń
  2. Każdej z nas puszczają nerwy. I to nie oznacza, że jesteśmy złymi matkami. Bo bycie matką to bez wątpienia najcięższy zawód świata, trzeba temu podołać fizycznie i psychicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj tak to jest najcięższy zawód i niech mi żaden facet nie wmawia że jest inaczej!

      Usuń
  3. Macierzynstwo to nie zabawa 24h/dobe. Osobiscie czasami mi ciezej psychicznie niz fizycznie. Mowie o sytuacji gdy mam cos pilnego do zrobienia, wiec tym bardziej mi na reke by syn sie zdrzemna - klade sie obok niego, spiewam kolysanki, utule a on jak na zlosc nie. I lezymy tak obok siebie 40 minut a we mnie zaczyna sie gotowac...zaciskam zeby i powtarzam sobie w duchu ''zachowaj spokoj'', ale nie zawsze mi sie to udaje i pozniej sa lzy - moje lzy!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja staram się być cierpliwa ale w momencie gdy już nadchodzi wieczór i ja po ciężkim dniu pracy który zaczynam już o 4-5 rano bo tak Bob się budzi, chcę odpocząć z lampką wina, to on jak na złość zaczyna wpadać w złość i się drze i drze i nic go nie uspokaja. Nerwy mogą puścic

      Usuń