środa, 20 sierpnia 2014

LIKE IT!

Drogie mamy!

Dawno nie pisałam gdyż zajęłam się bardzo ciekawym projektem którego efektami chciałabym się z Wami podzielić:)


akcesoria dziecięce do sesji foto


Zapraszam na stronę

www.naszydełku.pl

zwiedzajcie, oglądajcie.

Będzie mi niezmiernie miło jeśli również klikniecie Lubię to! na facebooku

www.facebook.com/naszydelkupl

czwartek, 7 sierpnia 2014

Być jak Gabi

Dziś kolejny wpis z serii "Być jak...".

Nawiązując do niedawnego WPISU chciałabym popełnić pewną dygresję. Z racji tego że jestem zagorzałą fanką serialu "Gotowe na wszystko" Dziś kolejna bohaterka tegoż hiciora. 

Niedzielny wieczór. Johny leży po środku łoża. R. z jednej strony ja z drugiej. Zamykam oczy i słyszę:
"Ładnie wyglądasz. Jak kobieta."
Zdębiałam. 
Ale jak to "jak kobieta"? Co to znaczy?
"No bo ostatnio nie wyglądałaś jak kobieta, tylko jak mama"

Taka proszę was bardzo sytuacja.

Mąż miał (o zgrozo) rację. Zatraciłam się w matkowaniu na pełen etat, plus zajęłam się pewnym projektem w ramach drugiego etatu, a kobieta zniknęła. 

Kobietę porwał dres, przetłuszczone (wypadające, cholera jasna) włosy, brak makijażu, nadwaga, ciuchy przesiąknięte zapachem (?) ulanego mleka i nos w dziergadłach. 

Kurde ja myślałam że jak pomaluję paznokcie i raz na jakiś czas włożę kieckę to będzie wszystko dobrze.

Wstałam do lustra spojrzałam na siebie i...przyznałam mu rację.

Kobieta ze mnie ostatnio marna. Ehh kompleks goni kompleks.

Poza tym że zawsze marzyłam o "kurowaniu" to była też mrzonka o posiadaniu bogatego męża, byciu piękną leżeniu i pachnieniu. 

Nosić rozmiar XXS, no dobra S wystarczy bo w XXS nie zmieści się ponętny biust. Mieć gęste długie włosy zawsze pięknie ufryzurowane. Codziennie nosić nienaganny makijaż, i sukienkę którą swobodnie można założyć na przyjęcie. Nosić szpilki. U kosmetyczki bywać 3 razy w tygodniu. Przyciągać uwagę wszystkich facetów ale mieć jednego tylko swojego męża. Chciałam być jak Gabrielle Solis ze zdesperowanych. Ona według mnie jest ideałem kobiety. Malutka, zgrabniutka, zadbana jak nikt.

A jak to jest u Zakochanej?

Mąż bogaty średnio ale przynajmniej ma dla mnie czas a nie lata w delegacje i na kolacyjki służbowe. Mąż do pracy idzie i czym prędzej z niej wraca do nas. Za żadne pieniądze bym go nie wymieniła! Najlepszy jest!

Do rozmiaru S brakuje mi w tym momencie nie wiem ile bo nowych ciuchów nie kupuje a spodnie nosze w gumkę, bo jakby mi przyszło na dupsko założyć rozmiar 40 albo co gorsza 42 to depresja murowana. Po co się zadręczać.

O makijażu i sukienkach już pisałam więc nie będę się powtarzać.

Co do szpilek to zastąpiły je gustowne baleriny chociaż ostatnio raczej klapeczki różowo niebieskie z kwiatkiem. Czego więcej chcieć po justynowskim ogrodzie. 

Co do kosmetyczki to nie mam czasu do niej iść od naszego wesela. Wtedy to ostatnio byłam zrobić sobie paznokcie i wydłubać brwi. Tak, tak od ponad roku moje brwi są nieruszone. Na szczęście gęste podobno wracają do łask.

Kiedyś i owszem faceci się oglądali, składali niemoralne propozycje. Nie ukrywam że nie jedno serce zostało przeze mnie złamane. Ale teraz, nawet mąż za często na mnie nie patrzy. A jeśli już patrzy to widzi tylko matkę a nie kobietę z której zerwałby ciuchy i brał na dziko przy ścianie, tak jak kiedyś. 

Na szczęście przypomniało mi się zaraz że Gabi ta piękna idealna kobieta też miała mroczny czas w swoim życiu. Co prawda mąż jej oślepł i nie miała dla kogo być piękna. Chociaż kurcze czy kobiety tak naprawdę piękne są dla mężczyzn czy dla siebie i innych kobiet?

Ale wracając do sedna. 

Gabi była tęższa, z zaniedbanymi włosami, z obgryzionymi paznokciami, w dresie i bez makijażu. Ale wróciła. Dla męża wróciła znów do swojego idealnego stanu.

I to mnie pociesza! Ja też kiedyś znów będę piękna!

środa, 30 lipca 2014

Mały Widzewiak

Los tak chciał że zostałam żoną kibica Widzewa. Oczywiście syn nasz z góry również został uznany za kibica.

Jako, że w weekend było święto Łodzi klub otworzył swój jeszcze stary stadion dla kibiców co by dzieci miały radochę i mogły pograć sobie w piłkę na prawdziwej murawie.

Gdy tylko mój luby się o tym dowiedział to spakował aparat, kazał Jaska w bodziaki widzewskie ubierać i zabrał nas na wycieczkę "krajoznawczą" po stadionie.





Taka, proszę Was bardzo sytuacja:)

poniedziałek, 28 lipca 2014

Babcia wie lepiej

Ja swoją babcie pamiętam zupełnie inaczej. Moja babcia była kochana. Śpiewała piosenki, dawała cukierki, miziała po plecach na dobranoc. Była cudowna. Nie mogłam zrozumieć o co moi rodzice cały czas sie kłócili z tą wspaniałą kobietą. Teraz już wiem!

Babcia jest od rozpieszczania i od dobrych rad. I o ile jesteś wnuczkiem tej babci to wszystko jest w porządku. Cieszysz się z rozpieszczania i dziękujesz za dobre rady. Ale jeśli jesteś dzieckiem jednej z babć, a co gorsza synową to sprawa wygląda już zupełnie inaczej.

"-Mamo Jaś jest śpiący, nie śpi już od dwóch godzin.
- A gdzie tam, powiedz "Ja spać nie będę mama, będę się chichrał!"
- Mamo on się chichra jak się do niego mówi zawsze. Będzie problem z uśpieniem go jak go tak mama będzie zagadywać.
- No przecież widzę że jemu się nie ma na spanie! Oczy szerokie i się chichra i gada.
- No bo jak babcia zagaduje to gada. A Jakby babcia nie gadała tylko kołysała to by zasnął.
- Ty mi już nie mów co ja mam robić"

Jaś był śpiący. Babcia gadała i nie pozwalała Jasiowi zasnąć. Doszło do tego że ryczał pół godziny ze zmęczenia. Usypianie trwało 40 minut. Komentarz mamy - teściowej. "On był śpiący, za długo nie spał". No krew człowieka zalewa.

"- Mamo (tato) zostawcie Jaśka samego, gada sobie z listkami. Niech się trochę wyciszy
- Dziecko płacze a ja mam go zostawić.
- Ale Jasiek nie płacze tylko gada. Nie można tak cały czas nad nim stać, bo ja sobie później nie dam z nim rady sama w domu.
- Dasz dasz, dziadkowie są od rozpieszczania. Dwa dni i się Jasiek przestawi"

Tak, Jasiek się budzi, widzi babcie, kończy jeść widzi dziadka. I tak stoją całymi dniami nad nim i odejść nie chcą. Czasem złośliwie powie jedno do drugiego "Nie idź tam niech sobie leży" Z tym że po minucie już oboje do niego gadają.

Dlaczego dziadkowie nigdy nie słuchają tego co rodzice mówią? Dlaczego nie potrafią zastosować się do poleceń? Jak wiadomo każde pokolenie wychowuje swoje dzieci inaczej. Ale rodzic to jest rodzic i Dziadkowie powinni dostosować się do ich trybu wychowywania.

Najbardziej mnie rozbraja też to że babcia zawsze ma inną historię byle by do sytuacji pasowała. Taki przykład.
Jasiek na początku dużo płakał był dość niespokojny. Babcia chodziła i mówiła "Kto to słyszał żeby dziecko tak płakało, żeby się same sobą nie potrafiło zająć. Mój R. sam sobie leżał ja czasami zapominałam że dziecko mam. Żeby tak cały czas go nosić i do niego mówić, nie do pomyślenia"
A teraz:
"Mamo zostaw Jasia niech sobie poleży.
-Dziecko nie może być samo, trzeba do niego dużo mówić
-tak trzeba ale czasem musi też się wyciszyć. Przecież R. jak był mały to też sam sobą się zajmował.
- Niee, cały czas ktoś przy nim był."

I bądź tu człowieku mądry, która historia jest tą prawdziwą?

A najbardziej mnie denerwuję jak słyszę.
"- Mama taka nie dobra. Każe dziecku leżeć a ja chcę gadać. Bo ja jestem towarzyskie dziecko
- Mamo proszę nie mów tak.
- Oj tam dziecko jeszcze nie rozumie
- Może i dziecko nie rozumie ale babci wejdzie w krew i będzie tak mówiła "Mama nie dobra. Ja bym Ci dała Ale mama nie pozwala" Nie można podważać mojego autorytetu.
- Nic mi w krew nie wejdzie."

I jak tu być matką gdy to babcia jest najmądrzejsza i wie wszystko najlepiej?

Musze oczywiście podkreślić, że moja teściowa to złota kobieta jest. Nie mogę narzekać na nią jako teściową. Naprawdę zawsze bardzo ja lubilam i lubić będę. Wydaję mi się że z wzajemnością. Ale temat Boba naszego zawsze mocno zaostrza atmosfere. I chyba się to nigdy nie skończy. więc Musiałam wylać swoje gorzkie żale. Co by mi lżej na żołądku było, i żebym nie wypaliła czegoś czego nie powinnam przy porannej kawce.

Tak nadal siedzimy u teściów, i nadal spod orzecha pozdrawiamy;]