piątek, 26 września 2014

Tu nie ma miejsca na słabość...

Jesteś matką!

Tu już nie ma miejsca na słabość.

Musisz być twarda!

Zawsze uśmiechnięta, przygotowana że w niespodziewanym momencie musisz zaśpiewać piosenkę albo zatańczyć.

Nie ważne że coś rozpierdala Cię od środka, nie ważne że cała w środku krzyczysz z rozpaczy.

Musisz zarażać swoje dzieciątko uśmiechem nawet jak łzy cisną Ci się do oczu.

To już nie jest czas na to aby dać się porwać temu przerażeniu i bólowi który towarzyszy Ci od lat.

Otrząśnij się! Kiedyś to nastąpi tak czy siak, i już nic nie jesteś w stanie z tym zrobić.

Teraz musisz tylko cieszyć się każdym kolejnym dniem który jest Wam dany.

Kocham Cię! I dziękuję że nadal z nami jesteś!

wtorek, 16 września 2014

Bo to zła matka była

Nie nie. Nie mam zamiaru na swoją mamę marudzić, tudzież na teściową.

Dziś karmiąc Jasia naszła mnie taka refleksja.

Są matki których dzieci zasypiają same już w wieku 5 miesięcy albo jeszcze wcześniej. Śpią u siebie w łóżeczku. Robią przewroty gdy skończą 3 miesiące. Zaczynają siadać po 4 miesiącach. Potrafią się zajmować same sobą każdą sekundę dnia. I w dodatku nie potrzebują drzemek w ciągu dnia, a jeśli potrzebują to zasypiają tam gdzie leżą/siedzą.

I tak się zastanawiam czy ja do cholery jasnej jestem jakąś wybrakowaną matką?
Czy przeze mnie mój syn jest albo będzie życiowo upośledzony?

Mój Jasiek nie zaśnie bez cycka. Co więcej nie ma opcji aby spał gdzie indziej niż a) w wózku b) w chuście c)w naszym małżeńskim łożu. Zasnąć sam to on się chyba nie nauczy do osiemnastki. albo dopóki dziewczyny nie znajdzie. Będę go musiała bujać, dawać cyca do dydania i miziać po nosku. Dobrze że nauczył się spać bez woombie bo jakby to wyglądało gdybym pakowała dorosłego faceta w worek?

Do tych wszystkich gimnastycznych akrobacji też mu nie spieszno. "Siedzieć? Mogę co najwyżej turlnąć się na brzuszek, bo z powrotem to mi się nie chce. No i ewentualnie dupke do góry podniosę, żebyś się podniecała że pełzać zaczynam"

Co do zajmowania się samym sobą Jasiek dzielnie daje rade. Przez jakieś 15 minut do pół godziny. A dalej? "Noś mnie mama. Tańcz mi i śpiewaj". No i ja tańczę i śpiewam i jeszcze inne cuda niewidy robię.

Co do drzemek różnie bywa ale standardowo są 3 po 30 minut do 1,5 godziny.

A żeby dodać mojej wypowiedzi pikanterii to muszę dodać że mój syn chadza spać ok godziny 18 czasem przed czasem po. Co dwie godziny budzi się na cyca. a dzień rozpoczyna między 3 a 6 rano. Ale muszę przyznać że uwielbiam ten czas gdy bobas idzie spać a ja mam 3 do 4 godzin na randkę z R. (tak tak chodzimy spać z kurami)

No i co? Czy to znaczy że wychowuję niedojdę?

Z drugiej strony jak pomyślę o tym jak bardzo lubię gdy Bob wycisza się przy mojej piersi. Jak powoli odchodzi do krainy snu gdy głaszcze go po nosku.
Jak bardzo jest szczęśliwy gdy sam odkryje coś nowego bez mojej pomocy i ćwiczeń.
Oraz jak śmieje się za każdym razem gdy mnie zobaczy, gdy na niego spojrzę, gdy się uśmiechnę, lub gdy po prostu mnie usłyszy.
I nie ukrywam że lubię każdą minutę jego drzemki, która pozwala mi na odrobinę czasu dla siebie.

Mój turlacz ;)
Jak to jest u Was drogie mamy z tymi samodzielnymi niemowlakami?

Turlnięcie

Jasiek się turlnął!

To było dla nas ogromne święto także musiałam się pochwalić!
Ząb jak był jeden tak jest a nawet jeszcze go nie ma. Sam koniuszek wystaje.

W domu trwają wielkie jesienno zimowe porządki. Nie miałam pojęcia że z mężem jesteśmy takimi zbieraczami kompletnie niepotrzebnych rzeczy!

A czy widziałyście już drogie mamusie że naszydełku.pl ruszyło z kolekcją jesień zima 2014/15? Póki co jedna czapa ale ile wariantów do wyboru!
Może któraś z Was znajdzie coś dla siebie lub swojego maluszka:)

My polubiliśmy Beniego;]

wtorek, 9 września 2014

króciutko

Brak czasu, brak weny, i dlatego mnie tu już tyle czasu nie ma.

Nie będzie dzisiaj żadnych przemyśleń których mam w głowie mnóstwo.

Opowiem co u nas.

A u nas, pojawił się ząbek, a właściwie sam koniuszek ząbka. Szczerze powiedziawszy nawet nie wiem kiedy się pojawił. Wyrósł z nikąd i nie dał wcale o sobie znać, przynajmniej narazie,

Jaś bardzo uparcie próbuje przewrócić się z plecków na brzuszek, ale coś mu nie idzie. Oczywiście jako że to chłopak, a chłopaki to leniwe bestie, jego upór kończy się po 4 próbach.

Z takich większych wydarzeń w naszym życiu to pożegnaliśmy się z naszym przyjacielem Woombie. Tak decyzja zapadła że 5 miesięcy to najlepszy czas na zakończenie przygody z kawtanikiem. Niestety Jaś nadal w nocy wariuje rączkami i nóżkami i tym sposobem już półtora tygodnia nie śpię za dobrze. Ale jest nadzieją że kiedyś te kończyny się uspokoją.

I to by było chyba na tyle. Jasiek się obudził i głośno daje znać "Mamo wstałem, odejdź już od kompa!"